Popular Posts

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Ścieżka rowerowa wzdłuż ulicy Łukowskiej. Dla pieszych?

Krytykowanie budowy ścieżek rowerowych uważałem zawsze za absurd. Jest ich zbyt mało i każdy nowo wybudowany odcinek drogi rowerowej powinien tylko cieszyć.

Na przełomie listopada i grudnia tego roku wybudowano ścieżkę rowerową ciągnąca się wzdłuż południowej pierzei ulicy Łukowskiej, od pętli autobusowej Witolin do ulicy Zamienieckiej. Droga dla rowerów zajęła większą część dotychczasowego chodnika. Nic w tym dziwnego ... ale w wielu miejscach część chodnikowa została zmniejszona do 1,5 metra. Ścieżka rowerowa zaburzyła ruch pieszych i dostęp do przejść ulicznych i przystanku autobusowego Tarnowiecka. Biorąc pod uwagę ruch pieszych jest zdecydowanie zbyt wąsko. Efekt jest taki, że piesi wchodzą na ścieżkę. Póki co, piesi mało przejęli się ścieżką i drałują po nie, co widać na niektórych załączonych obrazkach. W sumie wygodniej chodzi się po asfaltowej nawierzchni, niż po pamiętających 70. lata ubiegłego wieku popękanych płytkach chodnikowych

Miasto Warszawa chwali się swoimi pracownikami zarządzającymi infrastrukturą rowerową w mieście. Ciekawe kto opiniował tą drogę rowerową i jaki cel przyświecał wybudowaniu drogi rowerowej w tym miejscu.

Ruch rowerowy na ulicy Łukowskiej był zawsze raczej mizerny, a jeżdżących po chodniku rzadko się tutaj widywało. 

Ścieżka wybudowana, więc nie pozostaje nic, jak tylko przejść do porządku dziennego. Tylko co to będzie oznaczało dla rowerzystów i dla pieszych?










[ zdjęcia wykonano 5 grudnia 2015 roku ]
< >

Budynki osiedla Ostrobramska. Punktowiec Witolińska 8

Pod numerem 8 przy ulicy Witolińskiej stoi 15 kondygnacyjny wieżowiec, który został wzniesiony przez RSM Osiedle Młodych w 1979 roku według projektu Adama Stefanowskiego. Budynek znajduje się w grupie czterech identycznych punktowców. 


[ zdjęcia wykonano 8 marca 2014 ]
< >

Warszawa i kwiaty - XCII akcja GTWb

Nawet nie przypuszczałem, że flora Warszawy jest tak bogata. Na co dzień nie zwracamy większej uwagi na otaczającą nas roślinność. Jednak wystarczy rozejrzeć się wokoło i przed nami roztoczy się feeria barw warszawskich kwiatów. Gdy jeszcze włączymy tryb makro w aparacie to piękno otaczającej nas przyrody nabierze nowego wymiaru.

Mnogość gatunków roślin występujących w tym samym rodzaju powoduje spore trudności w prawidłowym przyporządkowaniu. Szczególnie, gdy nie jesteśmy fachowcami. Na kilku poniższych zdjęciach opisałem jedną z roślin jako chaber łąkowy. Jednak bardzo podobny jest chaber driakiewnik. 

Nie znalazłem też informacji na temat ilości gatunków roślin, które posiadają kwiaty, a występują w ekosystemie Warszawy. Jednak jest ich naprawdę dużo. Może 100, a może nawet 300?

Zapraszam do obejrzenia mini atlasu warszawskich kwiatów z okolic Witolina. Niestety, ale części kwiatów nie udało mi się opisać. 

Mak polny

Mak polny



Farbownik lekarski

Farbownik lekarski

Kozibród łąkowy

Malwa dzika

Malwa dzika





Chaber łąkowy


Chaber łąkowy

Chaber łąkowy


Farbownik lekarski
[ zdjęcia z 13 i 19 czerwca 2015 roku ]
< >

Moja mała Warszawa: Kolej Jabłonowska na Witolinie - XC akcja GTWb

Ostatni raz Kolej Jabłonowska wyjechała na tory przy ul. Grochowskiej 31 stycznia 1956. Tory kolejki wąskotorowej biegły wzdłuż południowej pierzei ulicy Grochowskiej stanowiącej tak wtedy, jak i obecnie północną granicę Witolina. Po drugiej stronie ulicy Grochowskiej, równolegle do torów kolejki wąskotorowej, biegło torowisko linii tramwajowej nr 24, które kończyło się, tak, jak i dzisiaj na pętli Gocławek. 

Po Kolei Jabłonowskiej na Witolinie nie pozostał najmniejszy ślad, ale możemy odtworzyć jej przebieg. Ulica Grochowska biegnie tym samym śladem, co 60 lat temu. Istnieją też kamienice przy ulicy Grochowskiej wybudowane w okresie przedwojennym. Zapewne "pamiętają" jeszcze dym z parowozów, który wypełniał ulicę i mieszkania, gdy przejeżdżały tędy ciuchcie Kolei Jabłonowskiej. Moja mała kolejowa Warszawa już nie istnieje, ale gdy idę wzdłuż ulicy Grochowskiej, to oczami wyobraźni widzę Kolej Jabłonowską ze starych zdjęć. Kolej, której nigdy nie widziałem.

Włączmy więc wyobraźnię ...
Fragment Planu M. St. Warszawy z 1948 roku. Wydawnictwo "Prasa Wojskowa". Czarna linia na mapie wzdłuż ulicy Grochowskiej symbolizuje trasę Kolei Jabłonowskiej.










< >

Chłopickiego i Żółkiewskiego

Dzielnice i osiedla przenikają się wzajemnie i nikt w codziennym życiu nie zwraca większej uwagi na historyczne i administracyjne granice. Na Witolinie jest podobnie. Ulica Zamieniecka przechodzi płynnie w ulicę Chłopickiego, a ulica Tarnowiecka w ulicę Żółkiewskiego. W przypadku ulic: Tarnowieckiej i Żółkiewskiego to płynne przejście jest tylko piesze i z niewielkim uskokiem, ale wynika to z przedwojennej zabudowy, która dotrwała do dnia dzisiejszego.




[ zdjęcia z 26 marca 2014 roku ]
< >

Z dołu i z góry Łukowska 6 i Łukowska 4 - LXXXIX akcja GTWb

Fotografowanie budynków i ulic z dowolnej perspektywy nie jest nam dane w obecnych czasach. Praktycznie pozostała możliwość fotografowania z dołu. Chociaż z tym też są spore trudności, bo samochody i drzewa skutecznie uniemożliwiają wykonanie fotografii.

Warszawa położona jest na równinie i nie ma tutaj naturalnych wzniesień. Stolica obfituje w wiele wysokich budynków, ale macie minimalne szanse, aby tam wejść. Wszystkie budynki są zamknięte, poza rzecz jasna PKIN-em za 18 zł, ale to tak oklepane miejsce.

W obecnej wykreowanej rzeczywistości wszystko pozamykano na cztery spusty lub zainstalowano w budynkach ochronę. Sfotografowanie czegokolwiek z góry jest praktycznie niemożliwe. Oczywiście można próbować, ale gdy ktoś amatorsko para się fotografią, to zwykle nie ma argumentów.

Pozostają tylko znajomi oraz własny lokal, jeżeli ktoś ma takie szczęście i mieszka wysoko. Z tym szczęściem na wysokości to rzecz jasna indywidualna sprawa, ale ...

Na moim Witolinie nie brakuje zamkniętych dla publiki punktów widokowych. Na poniższych zdjęciach można zobaczyć osiedle Ostrobramska z góry i z dołu. Z dołu? Z góry? ... a może bez różnicy?



< >

Żurawie nad Witolinem

W ostatnią niedzielę przelatywały nad Warszawą klucze żurawi. W jednym kluczu było po kilkadziesiąt ptaków. Ptaki przelatywały w godzinach przed i popołudniowych.

Wiosenne przeloty żurawi nad Warszawą trwają od zawsze. To właśnie tutaj znajduje się drogi ich przelotów. Duże miasta są szczególnie atrakcyjne dla szybujących ptaków, które wykorzystują ciepłe prądy wznoszące.

Przelot żurawi trwał bardzo krótko. Ptaki szybowały na wysokości 200-400 metrów. Miałem niewiele czasu, aby utrwalić ten lot. Co ciekawe, kolejny klucz żurawi, który przeleciał po kilku godzinach, leciał prawie tym samym korytarzem. W tym dniu ptaki musiały walczyć z dość silnym wiatrem i klucz co chwila załamywał się.





[ zdjęcia z 15 marca 2015 roku ]
< >