Popular Posts

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szare ściany - LXXXIII akcja GTWb

Szare ściany w tej części Grochowa, który zwany obecnie jest Gocławkiem mają się całkiem dobrze. Szkopuł czyli skópelos w tym, że budynki nabrały szarości jeszcze w grochowskich czasach, gdy nikomu nie śniło się, że ktoś w przyszłości wymyśli MSI?

Z drugiej strony faktem jest, że szare ściany powoli znikają. Ten trend do odnawiania i malowania budynków w pastelowe kolory (podobne skądinąd do koloru szarego) jest ze wszech miar godny poparcia. Jednak szarych ścian w dalszym ciągu nie brakuje. Wystarczy na przykład przejść się ulicą Hetmańską. Przedwojennych kamienic i budynków jest w tym miejscu pokaźna ilość. Póki co wszystkie szare lub szaro-podobne. Niektórym ten klimat minionych bezpowrotnie czasów odpowiada, ale jak długo można żyć przeszłością?













[ zdjęcia wykonano 5 kwietnia 2014 roku ]
< >

5 komentarzy:

  1. Mnie się szarość w architekturze podoba. Przeszkadza mi przesadna koloryzacja. Warszawa robi się trochę za bardzo beżowa. Z czasem ściemnieje, przy takim natłoku spalin to nietrudne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szarość na tych zdjęciach niejednolita, odpadający tynk ujawnia cegłę, czasami pęknięcia...
    A co do kolorów to myślę, że trzeba z nimi uważać, by miasto nie zachorowało na pastelozę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szare ściany to nie tylko kolor. To stan ducha jej mieszkańców, który unosi się nad miastem. Szarości należy dać stanowczy odpór.

      Usuń
  3. Beże to pół biedy. Gorsze są malinki, szpinaczki i inne takie. Szarość w nadmiarze też może prowadzić do wyrzygu, jak wszystko.

    OdpowiedzUsuń